Czytanie uzależnia

Styczeń 5, 2014 w Just Culture

W taki dzień jak dziś, gdy za oknem pada deszcz, często nie wiem co ze sobą zrobić. Najchętniej leżę w ciepłym łóżku z książką i całe godziny spędzam w innym świecie. Każda strona przenosi mnie w zupełnie inną rzeczywistość.. raz przeżywam historie miłosne, innym razem towarzyszę bohaterom w śledztwie dotyczącym morderstwa, a kiedy indziej przygotowuję się do głośnego procesu przeciwko firmie farmaceutycznej. Nowa książka, nowa historia…

Przygotowałam dla Was mini recenzje książek, które ostatnio przeczytałam.

Źródło: filmweb.pl

Źródło: filmweb.pl

Zacznę od książki „Jeden dzień”, której autorem jest David Nicholls. Pomysł na książkę jest bardzo ciekawy. Każdy rozdział opisuje zawsze ten sam dzień 15 lipca. Ostatecznie poznajemy historię bohaterów Emmy i Dextera przez 19 lat. Wszystko rozpoczyna się w 1988 roku, gdy oboje kończą studia i spędzają ze sobą noc. Em jest idealistką z wieloma kompleksami, która na wszystko musi ciężko zapracować, Dex natomiast jest przystojniakiem, świat należy do niego. Ona szuka miłości, on sexu… Ich drogi na zmianę się krzyżują i rozchodzą, ona dostaje pracę w podrzędnym barze, on robi karierę w telewizji. Jak to się dzieje, że mimo wszystko utrzymują ze sobą kontakt? I czy w końcu będą razem? Mogę Wam zdradzić tylko tyle, że zakończenie zwaliło mnie z nóg. W tej książce oczywiste jest tylko to, że głównych bohaterów coś do siebie przyciąga. Czytelnik chce, aby w końcu byli razem, ale sam nie wie czy to dobry pomysł… Książkę czyta się jednym tchem i ostrzegam! trudno się od niej oderwać :) Ogromnym atutem są świetne dialogi i cięte riposty Emmy. Bohaterki nie da się nie lubić, choć czasem mamy ochotę na nią nawrzeszczeć! Na podstawie książki powstał film, w którym główne role grają Anne Hathaway i Jim Sturgess. Chętnie zobaczę czy wzbudza takie emocje jak powieść.

Źródło: selkar.pl

Źródło: selkar.pl

Trylogia „Millenium” Stiega Larssona wciągnęła mnie na dobry miesiąc. Za nic nie mogłam oderwać się od kolejnych tomów. Czytałam je głównie w podróży i w wolnych chwilach. Jestem pewna, że większość z Was już przeczytała wszystkie 3 części albo słyszała o nich co nieco. Głównymi bohaterami trylogii są dziennikarz Michael Blomkvist i hakerka Lisbeth Salander.

Pierwsza część „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” dotyczy zagadki sprzed lat, którą Michael podejmuje się rozwiązać. Lisbeth jako specjalistka od komputerów i utalentowany researcher wykorzysta swoje umiejętności by pomóc dziennikarzowi. Larsson stworzył bardzo złożoną postać Salander, którą mimo dziwactw i trudnego charakteru da się lubić. Niestety sam Michael jak dla mnie jest zbyt nijaki. Ciekawa i wciągająca jest historia rodziny Vagnerów, którzy od pokoleń nienawidzą kobiet. Trochę irytowała mnie zbyt wolno rozwijająca się akcja. Książka ma kilka małych wad, które przy tak intrygującej historii znaczą niewiele. Druga część „Dziewczyna, która igrała z ogniem” nie ustępuje w niczym pierwszej.  Miałam co do niej bardzo wysokie wymagania i byłam pozytywnie zaskoczona. Na pierwszy plan wysuwa się historia Lisbeth Salander. Seria mrocznych wypadków wywołuje u niej wspomnienia dramatycznego dzieciństwa. Do Blomkvista zgłasza się para dziennikarzy zajmujących się tematem handlu ludźmi. Jak się później okazuje wiele osób biorących udział w tym procederze piastuje wysokie stanowiska w społeczeństwie. Trzecia część „Zamek z piasku, który runął” zaczyna się dokładnie w miejscu, w którym kończy się druga część trylogii. Salander jest w szpitalu z raną postrzałową głowy, podejrzana o podwójne zabójstwo i ścigana listem gończym. Michael próbuje oczyścić z zarzutów przyjaciółkę, ale żeby to zrobić musi pogrzebać w jej przeszłości.  „Zamek z piasku…” zamyka całą historię. Nie polecam czytać jej bez wcześniejszego zapoznania się z poprzednimi tomami. Niech nie przestraszą Was gabaryty kolejnych części. Nim się obejrzycie przeczytacie wszystkie 3 i będziecie czuli niedosyt.

A może Wy mi coś polecicie? Czytaliście książki, o których pisałam i macie odmienne zdanie? Chętnie poznam Wasze opinie :)

pina-podpis