Co z tymi związkami?

Luty 10, 2014 w Just Be

Walentynki zbliżają się wielkimi krokami. W tym tygodniu będzie u nas bardzo romantycznie, ale nie martwicie się, unikniemy lukru, cukru, różu i czerwieni w nadmiernych ilościach. Podsuniemy Wam kilka ciekawych pomysłów na romantyczny wieczór, ale również pogadamy o związkach, relacjach i miłości.

Myślę, że o związkach można mówić i pisać bez końca. Każdy ma swoją historię szczęśliwej i/lub nieszczęśliwiej miłości, każdy ma swoje mniejsze i większe doświadczenia. Podejrzewam, że większość wolałaby przeżyć nieszczęśliwą miłość, niż nie przeżyć jej wcale. Życie bez miłości staje się puste i smutne. I nie do końca wierzę tym, którzy uważają, że jej nie potrzebują. Można nie potrzebować jej przez chwilę, nawet dłuższy czas, ale całe życie?

Źródło: Pineterst

Źródło: Pineterst

W prasie kobiecej bardzo często poruszany jest temat związków, zmieniających się relacji damsko-męskich. Kobiety stały się silne, samodzielne, niezależne i mają wysokie wymagania wobec przyszłego partnera. Z kolei mężczyźni są onieśmieleni pewnością siebie kobiet, ich bezpośrednim zachowaniem, pewnego rodzaju agresją i wycofują się. Nikt nie jest szczęśliwy. Kobiety narzekają na facetów, że przechodzą kryzys męskości, natomiast mężczyźni widzą kryzys kobiecości. Subtelna kobiecość chowa się pod maską silnej, niezależnej kobiety, która do bólu wie, czego chce. Mężczyźni chcieliby powrotu do tradycyjnego podziału ról, a wyzwolone kobiety niekoniecznie. I jak tu znaleźć rozwiązanie?

PARTNERSTWO.

Tak. Rozwiązanie znalezione, chwalone i wszyscy się cieszą. Każdy deklaruje, że chce być w partnerskim związku, nie zdając sobie sprawy czym tak naprawdę jest partnerstwo i co to oznacza. Brzmi dobrze, nowocześnie, więc ok, niech rządzi partnerstwo. W rzeczywistości partnerski związek wymaga ciągłej pracy, niezwykłej komunikacji między partnerami, umiejętności mówienia, ale i słuchania, dużo wyrozumiałości, wyzbycia się egocentryzmu, myślenia o dobru wspólnym, a nie tylko własnym. Partnerstwo to lojalność wobec siebie, znając swoje słabości, nie wykorzystujemy ich. Jest to również szacunek do drugiego człowieka. Każdy ma swoją przestrzeń, trochę swojego świata i nikt nie nadużywa dobroci drugiej osoby. Każdy wnosi do związku tyle samo, czyli wszystko, co ma – wady, zalety, lepsze i gorsze dni.

Myślę, że kłopot w znalezieniu odpowiedniego partnera zaczyna się od nas samych.

W jednym z wywiadów z Wojciechem Eichelbergiem dziennikarka zaczęła opowiadać o rozmowach z kobietami, które narzekają na brak prawdziwych mężczyzn i gdy opisują swoje związki, sama dziennikarka dochodzi do wniosku, że rzeczywiście coś jest nie tak i że lepiej być singlem niż męczyć się z niedorajdą. Psychoterapeuta nie zastanawiał się długo i przywołał przypowieść, którą zwykle opowiada swoim pacjentkom w takich sytuacjach. Zacytuję Wam:

Jeśli przychodzi kobieta, opowiadam jej o pewnej zrozpaczonej kobiecie po trzydziestce, która przyszła do mędrca: „Szukam od lat mężczyzny, który by sprostał moim wymaganiom, i nie znajduję. Jestem bardzo zdeterminowana, ale nic z tego nie wychodzi”. Na to mędrzec: „Powiedz mi, jakiego mężczyzny szukasz?”. Kobieta jednym tchem: „Mądrego, silnego, zaradnego, szlachetnego, ciepłego, kochającego, wrażliwego, odważnego, pogodnego… no i pięknego”. Na to mędrzec: „Znajdziesz go bez trudu. Pełno takich”. Kobieta: „Jak to możliwe, że przez tyle lat nie spotkałam ani jednego?!”. Mędrzec: „Nie miałaś szans. Ale zdradzę ci stuprocentowy sposób, żeby go spotkać. Musisz mi tylko obiecać, że z niego skorzystasz, choć będzie cię to kosztować dużo trudu”. Kobieta po chwili namysłu: „Jeśli to jest stuprocentowy sposób, to biorę i obiecuję, że nie zmarnuję tego daru. Nie boję się trudnej drogi, gdy jestem pewna, że prowadzi do celu. To, co było moim udziałem do tej pory, było i trudne, i na dodatek bezowocne.” „Mądra odpowiedź” – pochwalił ją mędrzec i  kontynuował: „Sposób jest prosty. Jeśli chcesz spotkać mężczyznę obdarzonego tak hojnie cnotami, które wymieniłaś, to… najpierw musisz je rozwinąć w sobie! Gwarantuję, że wtedy go spotkasz – bo złoto ciągnie do złota, a żelazo do żelaza”. Kobieta pokłoniła się mędrcowi i już chciała wyjść z pokoju, gdy ten dodał ciepło: „Jeśli już to wszystko zrobisz, a jakimś zrządzeniem losu jednak go nie spotkasz, to i tak będziesz czuła, że go spotkałaś”. 

Zastanawiam się, ile osób w ogóle pomyślało, aby może zacząć od siebie, być odbiciem cnót poszukiwanych u drugiej połówki…

Ot taki wstęp do dyskusji. Co myślicie o partnerskich związkach? Czy dostrzegacie kryzys męskości i kobiecości? Dlaczego tak się dzieje? Jakie mogą być rozwiązania?

danka-podpis